Wierzchołek wyrasta przed nami z lodowej pokrywy. To kamienne usypisko - kilkadziesiąt metrów w górę po luźnych odpryskach skały. Zwalniamy, zatrzymujemy się, zrzucamy plecaki. Chyba nie chcemy, żeby ktokolwiek z nas był pierwszy, przed innymi.
Napchani wielkanocnymi jajami, babkami i białą kiełbasą postanowiliśmy utrzymać tradycję śmingusa dyngusa mocząc się w kanionach i przy okazji spalając, przyswojone przez Święta Wielkiej Nocy, kalorie. Miało być ciepło, canyoningowo i tan
Od dłuższego czasu myślałem o czymś takim , jak bieg na Kasprowy. Kocham te góry. Jeździłem po nich na rowerze (oczywiście tam gdzie wolno), wędrowałem a teraz spróbowałbym biegu. No i przyszedł ten dzień.
O kontuzjach mógłbym opowiadać godzinami. Kontuzje sportowe, kolan, kostki, barków, palców... Jeśli kochasz sport, zawsze istnieje ich ryzyko. Wszelkie urazy zaczęto uważać za nieuniknione.
Moje upodobania wspinaczkowe od lat pozostawały niezmienne i w nieukrywany sposób faworyzowały linę. Bouldering wywoływał u mnie zawsze reakcje dwojakiej natury, wyrażane zgoła inną mimiką twarzy, bazującą jednak na tym samym elemencie - uśmi
Mięśnie gwałtownie stężały, a oddech stał się płytki i przyspieszony. Paraliż owładnął całe moje ciało. Chciałem się ruszyć, ale przecież nie mogłem zdradzić swojej obecności. Gdzieś czytałem, że w takich sytuacjach nie powinno si
-"Dałem się temu porwać i teraz nie mogę przestać. To jest ekscytujące! Tak ekscytujące, jak polowanie, czy też wędkarstwo"- mówił Rezo Gurchiani w wywiadzie dla fotografa Temo Bardzimashvili. - "A młodzi są teraz leniwi. Powtarzam im, chodź
Gdy zatrzymał się samochód, nie byłem wstanie uwierzyć, że to możliwe.- To niemożliwe! Absolutnie niemożliwe - gorączkowałem się, gdy pijany w sztok Swan, energicznie pakował nasze plecaki do pięcioosobowej Niwy. Za kierownicą siedział mę